Dzień drugi – AFIRMOWANIE

Jak pięknie wyglądasz,

Jak ładnie pachniesz…

Wciąż mnie zachwycasz.

Jak jestem dumna …

 

Nie musisz być mą kopią.

Nie musisz być przebojowa.

Bądź zawsze sobą, taka pozostań.

Akceptuję Twą inność.

Bo jest wyjątkowa.

Jesteś mym darem.

Niespodzianką każdego dnia.

Tak jesteś inna.

Tak wyjątkowa.

I taką Cię kocham …

Dzień Mamy za nami. Dzień dziecka przed nami. Za nami również pierwszy krok do odnowienia relacji pomiędzy nami a naszymi pociechami. Jak pamiętasz, w pierwszej części naszej podróży musiałyśmy zmierzyć się z miłością bezwarunkową. Niestety prawda jest taka, że jeśli nie poczujesz, że naprawdę kochasz swoje dziecko i pomimo jego buntu i sprzeciwu nadal chcesz mu bezwarunkowo pomóc nie dojedziesz ze mną do mety. Na którymś odcinku zwyczajnie wysiądziesz i powiesz „nie jadę dalej, jestem zmęczona tą podróżą”. To prawda, bez szczerej, prawdziwej, oddanej miłości wychodzącej prosto z serca a nie rozumu nie uda się nam znaleźć porozumienie z naszymi wchodzącymi w dorosłe życie pociechami. Jeszcze kilka lat temu żyłam w przeświadczeniu, że dziecko się wychowuje, odchowuje a potem pozwala mu się odejść z domu. Czyli jestem po to, aby je nakarmić, przebrać, zaprowadzić do szkoły. Potem zabezpieczyć w niezbędne przedmioty i artykuły do szkoły i dla jego rozwoju. Dla własnej wygody oddawałam dziecko rodzicom (dziadkom), puszczałam do koleżanek i cieszyłam się wolnością. Chwilą relaksu. Po kilkunastu latach zmierzyłam się z buntem, opryskliwością i arogancją. Pierwsza ludzka myśl, odruch bezwarunkowy – co za niewdzięczne dziecko. Potem jeszcze tylko kilka lat i pójdzie sobie w świat. Przejście przez oczywistą niezgodę, „to niemożliwe, ja jestem taka odważna, przebojowa, uśmiechnięta, a ona taka zamknięta, wycofana, zupełnie inna niż mama”. Poprzez niekontrolowane wybuchy, „musisz to zrobić, bo jak nie to…” Karanie i negatywne słowa. Wtedy na miłość nie byłam gotowa. Dzisiaj już wiem, że bez niej jesteśmy przegrani. Bez miłości egoizm przejmie nad nami władzę. Wybuchy emocjonalne wejdą jak przeciąg, z każdej strony. Poprzez wybuchy słowa niechciane. Słowa raz wypowiedziane na zawsze w sercach naszych pozostawiają ranę. Im więcej negatywnych słów, tym więcej rys na sercu. Z tymi rysami nasze dzieci muszą żyć, dojrzewać, dorastać. Zmagać się każdego dnia. Te rysy wpływają na ich dalszy rozwój, na ich bunt, ucieczki w alkohol, narkotyki, seks i bliskość z kimś, kto da im to, czego my nie potrafimy im dać – czyli tej prawdziwej bezwarunkowej miłości. Poczucia ważności i bliskości.

Król Salomon pisał „Życie i śmierć są w mocy języka”. Gdy dziecko słyszy „głupi jesteś”, „do niczego się nie nadajesz”, „po co ja cię urodziłam”, „mam cię dość”, „gruba jesteś, nie jedz tyle”, zaczyna przyswajać te myśli jako prawdę. Utożsamia się z nimi. W końcu wypowiada je największy autorytet (mama, tata). W konsekwencji zaczyna się izolować, czuje się odrzucone, niekochane, niechciane. Przesiąknięte myślami, że zostanie nikim podąża w kierunku nicości. Brak chęci do nauki, ucieczka z domu, alkohol, narkotyki, podobanie się rówieśnikom i powielanie tych śmiertelnych czynów jako coś atrakcyjnego. Powrót do domu i kolejne słowa „jesteś beznadziejny” uświadamia go w tym, że dobrze robi, że naprawdę jest beznadziejny. Skoro beznadziejny to powinien robić złe czyny. Koło się toczy. Rodzic sfrustrowany, tracący siły, co gorsza nadzieję, że można inaczej. Dziecko wpadające w wir, coraz głębiej schodzące na dno. A życie dalej się toczy. Oskarżenia, bunt, wybuchy, agresja, emocje, złość, nienawiść, kradną nam życie. Kradną nam relacje, okradają z miłości. Ale my jako mamy, które podjęły decyzję o kochaniu mimo wszystko podejmujemy wyzwanie. Dzisiejszym naszym wyzwaniem jest zamienić każde negatywne słowo na pozytywne. Znany Król Salomon pisał również „zmartwienie w sercu człowieka przygnębia go, lecz dobre słowo – rozwesela”. Czy powiedziałaś dzisiaj swojemu dziecku, że ładnie wygląda. Albo, że jest zdolne, mądre. Może nadarzyła się okazja do wypowiedzenia jeszcze innego pozytywnego zdania. Każdy komplement, czy też słowo uznania wyraża i komunikuje naszą miłość. W ten sposób zdobywamy podwójną korzyść.

  1. Uczymy się kochać nasze dziecko.
  2. Dziecko dostrzega w nas sprzymierzeńca. Czuje się docenione, zauważone. Ważne.

Zastanów się, co by mogło się między Wami poprawić, gdybyś zaczęła używać samych zachęcających, pozytywnych słów. Nawet w momencie, gdy widzisz, że Twoja pociecha popełnia błąd, nie chce się uczyć, staje się arogancka, albo zamyka się we własnym świecie, do którego już Ciebie nie wpuszcza. Czy Twoja cierpliwość wyrażona w bezwarunkowej miłości, Twoja wdzięczność i wyrażenia afirmatywne mogłyby w przyszłości zaowocować zdrową komunikacją między Wami? Czy tylko zdrową komunikacją? A może czymś więcej? Wypisz dziesięć pozytywnych korzyści, które osiągnięcie z chwilą, gdy zaczniesz komunikować się w miłości poprzez afirmatywne wyrażenia, np. takie jak:

– „To wspaniale, że jesteś w domu”.

– „Cieszę się, gdy Ciebie widzę”.

– „Wyglądasz w tej sukience przecudnie”.

– „Gratuluję Ci czwórki (trójki), jesteś zdolnym dzieckiem”.

– „Wierzę, w Ciebie”.

Zacznij wyszukiwać od dzisiaj same pozytywne cechy w swoim dziecku. Nie skupiaj się na negatywnych cechach. Skoncentruj się na tym, w czym jest dobry. Zacznij podkreślać jego zdolności, umiejętności. Wykazywać, że dzięki tym talentom może się rozwijać i mieć wpływ na innych ludzi. Używaj takich słów, aby zwiększyć jego poczucie wartości. Wydobywać więcej chcenia, do robienia tego, co sprawia mu radość i w czym czuje się dobrze. Zapytaj, czy mogłabyś w czymś mu pomóc. Powiedz, że zawsze może na ciebie liczyć. Nie przejmuj się negatywną odpowiedzią, brakiem chęci nawiązania z Tobą kontaktu. Pamiętaj, że rozpoczynasz proces budowania więzi, a on będzie trwał. Będą wzloty i upadki, ale Ty podjęłaś już decyzję. Wytrwale będziesz podążać w kierunku odnowienia tego, co chwilowo zostało utracone.

Aby wzmocnić przekaz i nadać znaczeniu swojemu dziecku, możesz od dzisiaj zacząć je chwalić. Zacznij chwalić swoją pociechę przed mężem, następnie przed koleżankami, znajomymi i jego rówieśnikami. Jeśli stwierdzisz, że nie masz za co pochwalić swoje dziecko. To ja Ci odpowiem, że na pewno jest coś. Każdy z nas ma pozytywne cechy. Odszukaj je w swoim dziecku i głośno o nich komunikuj. Od dzisiaj skupiamy się na samych pozytywach, wyciągamy z negatywnych zdarzeń, pozytywne elementy i poprzez miłe słowa budujemy nasze pociechy.

Pamiętaj, to kim będzie Twoje dziecko w przyszłości i co poniesie w świat, w dużej mierze zależy teraz od Ciebie. Daj miłość i dobre słowo a zasiejesz dobre ziarno, które wyda zdrowy plon.

Pozdrawiam Cię

Sylwia 🙂