Dzień szósty – POKORA

To już ostatni dzień z zakresu wychowania nastolatka. Moim zdaniem dzień najważniejszy a temat najtrudniejszy do „strawienia”. Jest to zarazem koniec i początek. Koniec, nie oznacza, że tych elementów do poprawy komunikacji i budowania relacji nie ma więcej. Jest ich bardzo dużo: cierpliwość, wytrwałość, wyrozumiałość, wiara, nadzieja, odwaga, jak również ustalanie priorytetów, ustalanie celów, planowanie i wypracowanie technik negocjacyjnych, w których wyznaczamy granice.

„To ja, Narcyz się nazywam

Przepraszam i dziękuję – ja tych słów nie używam”

Ania Wyszkoni doskonale wiedziała, o czym śpiewa. Jej słowa oddają prawdziwy obraz naszych serc. Pokazują jak trudno jest wypowiedzieć słowo PRZEPRASZAM. Z chwilą, gdy już podjęliśmy decyzję, że je wypowiemy, raptownie w gardle „staje nam kość”. Zaczynamy się dławić i zastanawiać, „czy warto?”. W głowie kłębią się myśli: „nie dam mu tej satysfakcji”, „nie uniżę się”, „nie zasługuje na moje przeprosiny”, „za co mam go przepraszać, to on wyrządził mi krzywdę” itd. Każda z nas zmaga się z różnymi trudnymi sytuacjami, każda z nas na swój sposób wykazuje swoje emocje. Niektóre wewnątrz, inne na zewnątrz. Emocje biorą górę nad rozsądkiem i zamiast przeprosin pojawia się fala złości i negatywnych słów. Nieporozumienie i kłótnia gotowe.

Dlaczego boimy się przepraszać.

1. Stawia nas w pozycji przegranej. Okazuje naszą słabość. Umniejsza nam. Zdaniem psychologów, unikanie przeprosin to często podświadoma próba ochrony zagrożonego „ja”. Jako rodzice uważamy, że posiadamy autorytet, władzę i status. Inicjowanie przeprosin często traktujemy jako oznakę słabości, obawiamy się utraty autorytetu i statusu. Uważamy, że pozycja przepraszającego jest pozycją przegranego gracza. Uważamy, że przeprosiny będą początkiem niekończącej się fali oskarżeń. Jeśli zostawiłaś swoje dziecko na kilka lat pod opieką dziadków, możesz mieć obawy, że jak zaczniesz je za to przepraszać; nastolatek wyciągnie przeciwko Tobie niekończące się zarzuty. W ten sposób obawiamy się, że zostaniemy obarczeni wyłączną winą powstałego sporu i przypisania nam winy za wcześniejsze sytuacje czy nieporozumienia.

2. Wstydzimy się. Niektóre z nas wiążą przeprosiny z poczuciem winy. Z chwilą, gdy wiemy, że wina leży po naszej stronie, zwyczajnie wstydzimy się do tego przyznać. Wstyd spowodowany jest ukazaniem naszej „nagości”, czyli wewnętrznego naszego „ja”. Wstyd pojawia się również z chwilą niechcenia odkrycia naszej niewiedzy, braku pewnych umiejętności i wiedzy. Nasz status, chęć dominowania i trwania w pozycji autorytatywnej nie pozwoli nam przyznać się do błędu. Nie dopuści abyśmy „spalili się ze wstydu”. Dlatego jeśli wina wywoła w nas negatywne uczucia i uświadomi o złym działaniu, o tyle wstyd spowoduje, że poczujemy się źle z tym jacy jesteśmy.

3. Nie zostaliśmy nauczeni. Jeżeli wyrastałyśmy w rodzinie, w której nie używało się słów Przepraszam, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że i my nie będziemy ich stosować. W następnej kolejności przekażemy to naszym pociechom i łańcuszek nieumiejętności mówienia i rozumienia słowa przepraszam się powiększy. Nie używając słów przepraszam, ciężko nam będzie wymagać tego od naszych dzieci. Jeżeli będziemy bagatelizować kwestie przeprosin, niestety w przyszłości zbierzemy żniwa buntu i pychy. Jeśli zależy Ci na wdrożeniu wartości i dobrych zasad w rodzinie, zacznij od pokory poprzez wypowiedzenie słowa Przepraszam, za …… (wpisz to, co wiesz, że źle zrobiłaś). Potem możesz zacząć wymagać od swojego nastolatka, by również uczył się przepraszać.

4. Tracimy poczucie tożsamości i wartości. Przyznanie się do nieodpowiedniego zachowania stanowi zagrożenie dla poczucia własnej wartości. Dotyka szczególnie kobiet, które nie oddzielają oceny swoich działań od oceny swojej osobowości. Błędnie utożsamiają jedno z drugim. Dlatego też w ich mniemaniu przepraszając – przyznają się do złego postępowania i tym samym do bycia złym człowiekiem. Unikając przeprosin, unikają przyznania się do błędu, chroniąc w ten sposób swoją samoocenę.

5. Kieruje nami nasz egoizm. Żyjemy w przekonaniu, że osoba, którą skrzywdziliśmy sama sobie zasłużyła na karę i nie mamy za co jej przepraszać. W tym momencie rozpatrujemy własne życie w kategoriach „MOJE” „Ja tu jestem panią, skoro ci daję to i wymagam”. Egoistyczna postawa skierowana jest zawsze do wewnątrz naszego JA. Jesteśmy uwięzione w klatce bez okien. Nie dociera do nas światło. Niestety jeżeli żyjesz przekonaniami, że Twoje dziecko jest Twoją własnością i „wszystkie chwyty są dozwolone” Tobie wolno a jemu nie, to taka postawa będzie zawsze powodowała konflikt, bunt i ucieczkę nastolatka w inny świat – niekoniecznie ten bajkowy.

6. Zarządzamy swoimi emocjami. Uważamy, że jak przeprosimy, zaniży się nasze poczucie wartości. Bardziej komfortowo i łatwiej radzimy sobie z uczuciem gniewu, rozdrażnienia i dystansu emocjonalnego niż z bliskością i wrażliwością. Zatwardzamy swoje serca i wchodzimy w konflikt, ponieważ on umożliwia nam zachować dystans i stanowi swoisty mechanizm obronny. Nasza podświadomość podpowiada nam, że z chwilą wykonania gestu pojednania, runą wszystkie zbudowane warownie (barykady) i uwolni się smutek i rozpacz, z którymi sobie zwyczajnie nie poradzimy. Istnieje ryzyko, że zamkniemy się w sobie i stracimy ochotę w tym dniu spojrzeć w oczy swojemu nastolatkowi. Co by się stało gdybyśmy spojrzeli na ten element oczami: „prawdą jest, że regulacja emocji wymaga od nas wysiłku, ale przekonanie, że głębokie doświadczenie trudnych emocji jest traumatycznym i szkodliwym przeżyciem – jest już nieprawdą. Wręcz przeciwnie – skruszenie emocjonalnej skorupy jest niezwykle oczyszczającym eliksirem i prowadzi do przeniesienia relacji na wartościowy poziom, oparty o wzajemne zaufanie”.

7. Nie rozumiemy znaczenia słowa PRZEPRASZAM. Nie rozumiejąc znaczenia słowa przepraszam i jakie za tym kryją się korzyści, uważamy, że to ujma na honorze, która powoduje szereg nieprzyjemnych zdarzeń na poziomie emocjonalnym, duszewnym i fizycznym. Jeśli spotkaliśmy się z sytuacją wymuszającą na nas przeprosiny za cos, czego nie rozumieliśmy pojawił się tzw. konflikt interesów. Z jednej strony przepraszaliśmy nie rozumiejąc za co i dlaczego. Zamiast skupić się na problemie, co tak naprawdę się wydarzyło i w czym tkwił problem, skupiliśmy się na własnych uczuciach i odczuciach oraz negatywnym znaczeniu słowa PRZEPRASZAM. Uznając je za coś złego, przykrego, dotkliwego, ujmującego, negatywnego. Istota i sens nie tylko samego słowa ale tego, co się za nim kryje straciło na znaczeniu. Pojawił się gniew, wstyd, obwinianie i niechęć do przepraszania. Dlatego warto teraz wyjaśnić, czym są przeprosiny i jak powinny przebiegać i jakie niosą za sobą korzyści.

Korzyści ze słowa PRZEPRASZAM:

– pokazuję swoją siłę, dojrzałość, wrażliwość, empatię i profesjonalizm,

– leczę swoje emocjonalne uniesienia,

– eliminuję egoistyczne nastawienie,

– pokazuję dziecku prawdziwą miłość i szacunek do niego,

– pracuję nad zdrową formą komunikacji,

– uczę nastolatka przepraszać,

– pracuję nad autorefleksją i pokorą,

– doświadczam przyjemnego uczucia,

– uwalniam się z więzów i kajdan słabości, niższości, uległości, eskalacji konfliktu czy zagrożenia,

– uczę się analizować konfliktową sytuację i rozwiązywać problemy,

– przestaję oceniać, osądzać i krytykować siebie i nastolatka,

– uświadamiam sobie własne pomyłki, błędy i popełniane grzechy, biorę za nie odpowiedzialność i pracuję nad poprawą,

– staję się nowym człowiekiem,

– poznaję nowe wartości,

– staję się empatyczna i wrażliwa,

– przyznaję się, że nie jestem idealna, bo idealny jest tylko Bóg,

– doceniam swojego nastolatka,

– żyję tu i teraz, nie przeszłością i zranieniami,

– eliminuję poczucie wstydu i lęku,

– rozpoczynam proces kochania bezwarunkową miłością,

– buduję relacje z nastolatkiem.

Jak rozpocząć proces przepraszania.

„Dlatego jeślibyś składał swój dar na ołtarzu i tam by ci się przypomniało, że twój brat ma coś przeciwko tobie, zostaw swój dar przed ołtarzem, pojednaj się najpierw z bratem, a potem wróć i dokończ ofiarowania” Mateusza 5:23-25. Bardzo dobrą, czytelną wskazówkę zostawił nam Jezus. W fragmencie tym wyraźnie wskazuje, że mamy pojednać się z bratem, nie tylko wtedy, kiedy sami nawalimy, ale również wtedy, gdy wiemy, że nasze dziecko ma nam coś do zarzucenia. Jest na nas wściekłe, zbuntowane. Czyż nie jest to cudowne przesłanie, uczące nas pokory i stawiania ponad nas nasze pociechy? To przesłanie ma ogromną moc zawierającą w sobie opisane powyżej korzyści. Uczy nas nie tylko podawania ręki, gdy wiemy, że skrzywdziliśmy nasze dziecko, ale pokazuje, że jako mądrzejsi, ludzie pokornego serca powinniśmy wyciągać jako pierwsi dłoń. Szczególnie do naszych latorośli, dla których pragniemy jak najlepiej. Uświadamia nas jeszcze w jednym bardzo ważnym aspekcie. Zanim zechcemy złożyć swój datek i ofiarować go na szczytne cele charytatywne, czy inne dary dobroczynne, powinniśmy pogodzić się z naszymi dziećmi. Co z tego, że będziemy składać datki i wspierać inne organizacje, jak w naszej rodzinie będzie panował niepokój, bunt, złość, nienawiść. Jaki pożytek z naszych darów, jaka radość płynąca z dawania? Nauka z tego przesłania płynie taka, że zanim rozpoczniemy dawanie i dzielenie się z innymi, najpierw nauczmy się kochać swoich najbliższych i czerpać radość z dawania. A dawanie rozpocznijmy od przepraszania i przyjmowania przeprosin. Traktując to, jako coś dobrego, pozytywnego i wartościowego.

Naszą podróż rozpoczęliśmy od postawienia sobie konkretnych celów. Jeśli nie pamiętasz wróć w tym momencie do pierwszego artykułu z 24 maja. Aby osiągnąć założone cele zachęcam Cię do stosowania wszystkich opisanych przeze mnie założeń.

Kończąc swoją podróż z Wami chciałam zaproponować ostatni element (kolejny krok) przybliżający nas do sukcesu.

Jak wyznaczyć techniki negocjacyjne.

Poproś swojego nastolatka, aby wypisał dziesięć rzeczy, które są dla niego ważne i które chciałby uzyskać we wspólnie zamieszkałym domu. Podobną listę zrób również Ty, wypisując własnych dziesięć rzeczy, które są dla Ciebie ważne i chcesz, aby były stosowane we wspólnym gospodarstwie domowym. Przeglądamy listę nastolatka i wykreślamy (wspólnie) te, które są nierealne do zrealizowania na ten moment. Następnie przeglądacie Twoją listę i podobnie wspólnie wykreślacie te, których nie da się wspólnie wdrożyć i przestrzegać. Zostawcie po trzy najważniejsze z listy nastolatka i Twojej listy. Kolejny krok; omówcie warunki, na podstawie których doprecyzujcie, co macie na myśli i na czym wam najbardziej zależy. Przedstaw swoje wartości i wysłuchaj jego potrzeb. Np. lubisz porządek i chciałabyś aby zawsze w domu było czysto i pachnąco. Ustal z nastolatkiem, że Ty sprzątasz cały dom, a on swój pokój i jeżeli dysponuje własną łazienką, to również i łazienkę. Na pewno pojawi się negocjacja w zakresie częstotliwości. Zapytaj jaki dzień jemu pasuje i umówcie się, że dokładnie w ten dzień raz w tygodniu będzie tę czynność wykonywał. Wpiszcie w dziennik Waszych wspólnych wypracowanych zasad i Twoim obowiązkiem będzie kontrolowanie i egzekwowanie od nastolatka tego, do czego się zobowiązał i pod czym się podpisał. Podobnie możecie negocjować powroty do domu, korzystanie z laptopa czy komórki. Itd. w następnej kolejności zróbcie to samo w stosunku do Ciebie. Według trzech najważniejszych rzeczy Twojego nastolatka negocjujcie dla efektu win-win. Tak, aby każda strona czuła się wygrana. Jeśli dla niego najważniejszy jest czas, ustalcie ile godzin i w jakie dni możecie go wspólnie spędzić. Ważna informacja. Przy liście nastolatka pozwól jemu pierwszemu składać propozycje. To jego lista i jego pragnienia.

Powodzenia 😊

Sylwia