Opowieść o Pięknej, Brzyduli i Wędrowcu

Na początku padło słowo „Jaka ona piękna. Załóżcie jej na dłoń kokardkę czerwoną, by nikt nie rzucił na nią uroku”. Zachwyt Piękną nie miał końca. Mijał dzień za dniem, Piękna rosła wraz ze swoim pięknem i poczuciem wyjątkowości. Za każdym razem, gdy patrzyła w lustro, powtarzała słowa „jaka ja piękna jestem”. W ten sposób jej dzień stawał się idealistyczny wyjątkowy, pełen wrażeń i mocy. Karmiąc się swym pięknem wydawała owoce nadludzkiej mocy i siły. Wierzyła, że nie ma rzeczy niemożliwych do zrealizowania. Jej wiara przewyższała wszelkie realne możliwości. Była tak realna i namacalna, że nic nie było w stanie zaszkodzić jej wykonaniu. Kiedy Piękna podrosła na tyle, by spojrzeć na siebie oczami uczciwości,  spojrzała ponownie w lustro i powiedziała „naprawdę jestem piękna” i dzięki tej wierze zaczęła lśnić jak diament. Podejmowała kolejne wyzwania.

Zmotywowana do zwiększenia swego zaangażowania w błyszczeniu i stawaniu na podium Piękna podążała w poszukiwaniu szczęścia. Co rozumiała pod pojęciem „błyszczeć i być podziwianą, to słyszeć każdego dnia „jaka piękna jesteś”. Otrzymywać karmę, którą dostawała, gdy była mała. Wierzyć w rzeczy niewidzialne, wierzyć, że to, co inni o niej mówią jest prawdą, wierzyć, że sama wierzy, że ta prawda o jej pięknie jest naprawę prawdą. Tylko w ten sposób Piękna uznawała, że jest naprawdę coś warta, że jej wartość jest wysoka i pozwala jej zyskać grono przyjaciół, stawać w pozycji lidera i zgrywać bohatera. Bohatera, który tańczy na scenie i oczekuje oklasków. Im większe oklaski, tym większe stawało się jej poczucie własnej wartości, z czego wyrastała jeszcze większa wiara, że może jeszcze więcej i lepiej. Lata mijały a w życiu Pięknej nie zachodziły zmiany. Szczęśliwa w swym szczęściu nie podejrzewała, że mogą nastąpić radykalne zmiany. Wierzyła w siebie, w swą wartość i wyjątkowość, co wpływało również na wiarę w ludzi i zwycięstwo w każdym podjętym przedsięwzięciu. W tym okresie swego życiu na pytanie, „czym jest wiara?”. Piękna nie do końca potrafiła określić znaczenie i źródło, z którego ona wypływa. Na pytanie „skąd w tobie wysokie poczucie własnej wartości?” również miała problem, by jasno sprecyzować. Utożsamiała je z wyrastaniem w przeświadczeniu, że jest podziwiana i kochana, zauważana i  doceniania. I nagle stało się to, co miało się stać. Nadszedł dzień konfrontacji Pięknej z jej wysokim poczuciem własnej wartości i wiary w to, że może osiągnąć sukces w każdej dziedzinie życia, albo przynajmniej w tej, do której w tym momencie podąża. Dzień ten przekreślił Pięknej obraz wiary a poczucie własnej wartości zmalało do zera i z bohatera, tancerza pragnącego tańczyć na scenie, Piękna zapragnęła zejść ze sceny i już nigdy na nią nie patrzeć. W owym dniu pojawił się w życiu Pięknej złodziej, oszust, który zanucił Pięknej słowa „jesteś nic nie warta, pusta, próżna i za głupia, by osiągnąć to, za czym tak gonisz. Biegasz jak pies za własnym ogonem, który się kręci bo sam nie wie czego chce”. Słowa te wywarły na Pięknej tak silne poczucie wiary, że przyjęła je za pewnik i uznała, że to, co budowała do tej pory było iluzją. Złodziej przychodził do Pięknej każdego dnia i siał niewiarę w jej wiarę, co powodowało, że Piękna przestała wierzyć w swoje Piękno i w moc a zaczęła wierzyć w swoją słabość, beznadzieję i poczucie klęski. Zaczęła uważnie przyglądać się swojej siostrze zwanej „Brzydula”.

Kiedy Brzydula pojawiła się na świecie pierwsze co usłyszała to słowa „jaka ona brzydka jest”. Lamentowali rodzice; „co my zrobimy, jak my ją wychowamy”. Wściekli się na los i siebie nawzajem. Karmili Brzydulę słowami „nic z ciebie nie będzie. Do niczego się nie nadajesz. Nic nie osiągniesz. Spójrz na swoją siostrę jaka ona piękna, a ty …”.

Brzydula zamykała się w swoim pokoju, płakała do poduszki i rozmawiała ze swoją wiarą w sposób niewierzący „po co ja się urodziłam. Nikt mnie nie kocha. Jestem beznadziejna, do niczego się nie nadaję. Na pewno na studia się nie dostanę i nic w życiu nie osiągnę. Jestem za głupia …”. Każdy dzień w życiu Brzyduli kończył się wiarą w jej niewiarę. Miała tak silną wiarę, że nic nie osiągnie i nic jej się nie uda, że faktycznie we wszystkim co robiła odnosiła porażki. Ludzie ją krytykowali, co również potęgowało jej niskie poczucie własnej wartość i wiarę w porażkę. Pojawienie się w życiu Brzyduli Wróżki przemawiającej „uwierz w siebie, w to, że możesz osiągnąć więcej niż myślisz” powodowało w jej sercu rozdwojenie jaźni. Ból i krzyk. Myśli i pytania „w co teraz wierzyć”. Brak odpowiedzi jeszcze bardziej pogrążał Brzydulę w niepewności i poczuciu porażki. Słowa Wróżki w płaczu i z żalu wyrzuciła ze swego życia i dalej podążała za swoim przeświadczeniem ułomności i niezdolności. Żyjąc w narzekaniu i dołowaniu się uśmiercała swoje życie za życia.

Można by było w tym momencie zamknąć rozdział życia w poczuciu własnej wartości i wiary jakże skrajnej pomiędzy Piękną a Brzydulą. Jednak na drodze sióstr pojawiła się postać zwana Wędrowcem. Opowiedziała siostrom o swoim życiu, o dorastaniu pomiędzy dwoma biegunami. Pokazała obraz Bohatera i jego koniec oraz obraz Bidula i jego koniec. Siostry wpatrzone w Wędrowca czuły dotyk ciepła i pokoju. Pragnęły przyjąć każde słowo, które do nich mówi. Nie chciały stracić najdrobniejszego elementu, najmniejszej cząstki zdania, wyrazu. Były tak pochłonięte, że każde wypowiedziane słowo notowały w swoich komórkach, umyśle i sercu. Oto co siostry usłyszały od Wędrowca.

Moje kochane siostrzyczki każda z was doświadczyła w swoim życiu różnych doświadczeń, lepszych i gorszych. Przyjmując je weszłyście w pewnego rodzaju rolę i te role odgrywałyście każdego dnia w swoim życiu. Ty Piękna uznałaś i uwierzyłaś, że jesteś piękna i że możesz dzięki swojemu pięknu osiągnąć więcej niż twoja siostra Brzudula. Natomiast ty Brzudulo uwierzyłaś, że jesteś do niczego i przez to, że jesteś gorsza od swojej siostry nic nie osiągniesz. Zarówno jedna jak i druga miałyście silną wiarę. Piękna wierzyła w to, że może osiągnąć wszystko, Brzydula uwierzyła, że nie nic osiągnie. Piękna wyrastała w wysokim poczuciu własnej wartości, Brzydula w niskim poczuciu własnej wartości. Obie zmagałyście się z pojęciem i  stosowaniem w swoim życiu prawdziwej wiary. Chcąc wam pomóc opowiem wam swoje życie i jak doszłam do miejsca Wędrowca.

Dawna, dawno temu, kiedy was jeszcze nie było na świecie wraz ze swoim Ojcem ustaliłam, że wychowam swoje dzieci w zdrowym poczuciu własnej wartości i pokażę czym jest prawdziwa wiara. Aby to uczynić sama musiałam doświadczać na własnej skórze różnych zdarzeń, czasami nieprzyjemnych, czasami bardzo miłych. Jednak zawsze wiedziałam po co to robię i dla kogo to robię. Robiłam to dla siebie i między innymi dla was moje drogie siostry. Chciałam doświadczyć każdej trudnej sytuacji, by wiedzieć jak je przeżyć, zmierzyć się z nimi i wyjść w poczuciu, że nikogo nie uraziłam ale i sama nie doznałam uszczerbku. W ten sposób dorastałam w zdrowym poczuciu własnej wartości z wiarą, że osiągnę spokój, radość, harmonię i pojednanie a moje relacje z ludźmi uwieńczę sukcesem podróżując razem z nimi. Pewnie ciekawe jesteście, co to były za trudne chwile. Otóż pojawiali się przy mnie ludzie, którzy mnie oceniali, krytykowali, oskarżali o to, że jestem fałszywa i, że nie jestem prawdziwa. Próbowali mnie słowami oceniającymi, krytykującymi zniszczyć, odebrać moją tożsamość i zdrowy sposób myślenia. Zabrać mi moją wiarę, że mogę osiągnąć sukces i dotrwać do końca osiągając cel, do którego zostałam przeznaczona. Liczyli, że się poddam, że zagram rolę Biduli. Byli też tacy, którzy twierdzili, że świat leży u mych stóp i mogę uczynić wszystko, skakać z gór, zamieniać kamień w chleb licząc, że w ten sposób stanę się Bohaterem. Znając swoją tożsamość nie stałam się ani Bohaterem ani Bidulą. Od zawsze byłam Wędrowcem, który … i tutaj wyjawię wam tajemnicę mojej postawy. Widząc ludzi, którzy mnie atakowali, oceniali, krytykowali, niszczyli słowami, czynami, uznałam, że muszą być mocno zagubieni, skrzywdzeni przez los i teraz odgrywają się na mnie może w sposób świadomy, może nie świadomy, tak, czy inaczej czynią to. Wiedziałam, że w tym momencie jedyne co mogę zrobić, to przebaczyć im, bo sami nie wiedzą co czynią. Tak zrobiłam. Przebaczyłam. Nie nosiłam do nikogo żalu. Nie umniejszałam ani sobie, ani tym, co mnie atakowali. W ten sposób rosło we mnie zdrowe poczucie własnej wartości. Wiedziałam, że moje przebaczenie ich nie zmieni, ale odmieni moją postawę i patrzenie na ludzi i siebie. Wiedziałam, że w każdej chwili mogą mnie kolejny raz zranić, dlatego nie uzależniałam swojego życia od nich. Co nie oznacza, że nie budowałam relacji. Kocham ludzi i uwielbiam z nimi rozmawiać i tworzyć ciekawe dzieła. Jednak świadomość, że każdy z nas mógł doświadczyć trudnych momentów i ran, które się nie zagoiły i dają o sobie znać, pozwala mi patrzeć na ludzi sercem przychylności, współczucia i akceptacji. Akceptuję siebie taką jaka jestem i ludzi tacy, jakimi są. Czasami biorę coś od ludzi, doświadczając ich dobroci, a czasami sama daję to, co mam najlepszego; swój czas, swoje finanse, prezenty, dobre słowo, czuły dotyk i zwyczajnie pomagam na różne sposoby. Dzięki temu, nie tracę swojego zdrowego poczucia własnej wartości. Nie tracę również wiary, że w zgodzie z samą sobą i w zgodzie z innymi ludźmi osiągnę swój cel. Obie znajdujecie się w skrajnie różnych od siebie biegunach, ale zarówno jedna jak i druga musi wyjść z roli, którą teraz odgrywa i wejść w moją pozycję. Rolę wędrowca, który pozwoli wam budować zdrowe poczucie własnej wartości i prawdziwą wiarę. Pewnie ciekawe jesteście, jak to uczynić. Zdradzę wam tajemnicę.

Po pierwsze. Zastanówcie się, w którym momencie waszego życia pojawiła się po raz pierwszy myśl budująca lub niszcząca.

Po drugie. Kto stoi za przyczyną waszych myśli.

Po trzecie. W jakich okolicznościach została ta myśl w waszej głowie zasiana.

Po czwarte. Na jakiej podstawie przyjęłyście ją za czynnik prawdy.

Po piąte. Zwizualizujcie jak potoczyło się wasze życie przez tę jedną myśl.

Po szóste. Jakie korzyści a jakie straty osiągnęłyście przez tę myśl.

Po siódme. Kogo oskarżacie za brak wiary i niskie poczucie własnej wartości.

Po ósme. Jesteście gotowe przebaczyć temu komuś, kto sprawił w was te myśli.

Po dziewiąte. Co zamierzacie teraz uczynić?

Po dziesiąte. W co wierzycie?

Jak już wiecie, że ani wysokie ani niskie poczucie własnej wartości nie wzmocni waszą wiarę w sukces a jedynie zdrowe poczucie własnej wartości, czy podejmiecie ryzyko przemiany i wejścia razem ze mną w rolę wędrowca? Jesteście gotowe na zmianę? Wierzę, że podejmiecie słuszną decyzję aby wasza wiara budowała się na fundamencie zdrowego poczucia własnej wartości. Wiedząc, że tylko w zdrowy sposób, w zdrowych relacjach, w zdrowym stylu życia, przez zdrowe słowo, zdrowe uczynki, zdrowe myślenie o sobie i innych ludziach wasza wiara umocni się i poprowadzi was do miejsca zwanego sukcesem. Ze zdrowymi wartościami. Kibicuję wam kochane siostry i duchem zawsze jestem z wami. Wierzcie i przyjmujcie to, co wam teraz daję.

Do zobaczenia następnym razem wasz Wędrowiec 😊