Blog Sylwii Przespolewskiej

Jak komunikacja wpływa na cały zespół?

Jak komunikacja wpływa na cały zespół?

Dzisiejszy temat jest moim ulubionym zajęciem, które stosuję każdego dnia. Całe szczęście nie tylko ja, ale każdy z nas. I uwierzcie mi, uczę się jej każdego dnia i jak szewc bez butów chodzi. Tak i mi zdarza się nadal popełniać błędy. Dlatego wiem, jak ważnym aspektem naszego codziennego egzystowania jest Komunikacja, o której mowa. Komunikacja może doprowadzić do określonego celu, albo do zamkniętej drogi. Może również wywołać po drodze niepotrzebne konflikty, stłuczki, rany, złamania i wiele innych nieprzyjemnych sytuacji. Może szybko, sprawnie i skutecznie załatwić sprawę i obrać następny temat.

Pozwolę sobie posłużyć się własnym przykładem. Kilkadziesiąt lat temu, gdy pojawiały się pierwsze GPS przyprawiały o zawrót głowy, kiedy się im ufało i polegało tylko na tej formie komunikacji.

Ustawiliśmy na nawigacji miejsce zwane „celem”. Po kilku godzinach jazdy, zadowoleni, że przybliżamy się do celu, wpatrzeni w jakże zaufaną komunikację natrafiamy na pierwszą przeszkodę tak zwaną „zamknięta droga”. Niestety, ale takiej sytuacji żadne z nas nie planowało i nie było na nią przygotowane. Czego efektem były … tak dobrze myślisz, obwinianie się i oskarżanie, szukając winnego. Adrenalina rosła, gdyż GPS zwariował i nie wiedział jak dalej nas poprowadzić, mapy w samochodzie nie mieliśmy. Czegoś takiego jak piękne autostrady wówczas nie istniały. Więc pozostawała nam jazda między wioskami, niestety ale już po zmroku na tak zwanego „czuja”. Na szczęście tato, który wówczas był kierowcą jako mój bohater (zawsze uważałam go za super kierowcę😊) wziął na siebie ten ciężar i dowiózł całą rodzinę do celu. Ale co się przy tym nasłuchałam …

Powyższa sytuacja zakończyła się sukcesem, aczkolwiek opóźnionym sukcesem. Całe szczęście bez ofiar.

Prowadząc firmę, tworząc rodziny zła komunikacja nie tylko może przynieść ogromne straty, ale często bywa przyczyną upadku tego, na czym nam najbardziej zależy. To komunikacja jest elementem spajającym bądź niszczącym. Komunikacja wpływa na nasze sukcesy i porażki. Komunikacja buduje lub rujnuje małżeństwa. Dlatego umiejętne posługiwanie się komunikacją, traktowanie jej jako nieodłączny element życia, prowadzący do budowania relacji powinno stać się naszym „przyjacielem”, na którego należy zwracać szczególną uwagę. Mając świadomość, że nasza komunikacja, która dla nas wydaje się zrozumiała i rzeczowa może dla odbiorcy stanowić zupełnie inne znaczenie, przyczyni się do zmiany naszego sposobu komunikowania się. Im większa świadomość, że coś, co komunikujemy nie zawsze zostanie przez odbiorcę odebrane jako te znaczenie, które chcieliśmy przekazać, tym większa chęć uczenia się komunikacji na różne sposoby. Im więcej osób, tym różna forma komunikacji.

W naszej firmie jest jedna osoba, która nie załatwi wielu spraw, gdy nie otrzyma informacji na maila. Ta forma komunikacji nie wszystkim pasuje, gdyż niektórzy wolą szybko, sprawnie i bez zbędnych ceregieli. Ucząc się języka komunikacji innej osoby, łatwiej i przyjemniej jak również znacznie szybciej będziemy w stanie załatwić większość spraw. Należy zwrócić uwagę, że dzięki tak sprawnej komunikacji nikt nie dozna uszczerbku na zdrowiu, mam na myśli niepotrzebnych kłótni, oskarżeń, ocen i krytyki. Tyle ile osobowości, tyle języków komunikacji. Sangwinik chcący szybko załatwić sprawę, może mówić chaotycznie, nie składniowo, i co gorsza będzie mówił szybciej niż myślał. Co niestety wpłynie na nieczytelny przekaz dla odbiorcy. Sangwinikowi wydawać się będzie, że to takie proste, ale odbiorca będący analitykiem, wsłuchujący się w wypowiedzi sangwinika wyłapie każde jedno słowo i będzie szukał zrozumienia. Efekt końcowy. Kłótnie i szybkie wejście w oskarżanie się wzajemne. Sposób komunikowania spokojny, precyzyjny melancholika, będzie irytował choleryka, który chce usłyszeć TAK. TAK. NIE. NIE. Koniec kropka. Choleryk człowiek czynu, będzie chciał jak najszybciej, rzeczowo usłyszeć komunikat a melancholik będzie się zastanawiał jak ubrać słowa w zdania, by były zrozumiałe. To może być albo komiczne, albo dramatyczne.

Kiedy Komunikacja staje się skuteczna? Wtedy, kiedy odbiorca rozumie sytuację zgodnie z zamierzeniami nadawcy. Jak tego dokonać, nie mając czarodziejskiej różdżki? Należy komunikację potraktować z odpowiednią kulturą i o tej kulturze kilka rad poniżej.

Cechy dobrej komunikacji.

  •  Pytaj zespół o zdanie
  • Asertywnie wyrażaj swoje myśli
  • Wyrażaj swoje myśli, uczucia w sposób jasny, prosty, nie oceniający i nie krytykujący
  • Słuchaj efektywnie
  • Wypowiadaj językiem „ja”, np. „czuję, że…”, „uważam, że …”, „jest mi przykro, z powodu …”

Zasady dobrej komunikacji w zespole.

  •  Pytaj zespół o zdanie
  • Organizujcie spotkania zespołowe, podczas których będą omawiane plany i zmiany
  • Chwal, chwal za dobrze wykonywaną pracę
  • Przekazuj informacje zwrotne o efektach pracy indywidualnej i zespołowej
  • Komunikuj się wprost, nie stosuj aluzji, niedomówień
  • Wyjaśniaj nieporozumienia, bądź gotowy na rozwiązywanie konfliktów

Zachowania pozytywnie związane z realizacją zadań.

  •  Odkrywanie – przedstawienie nowych pomysłów lub nowego spojrzenia na dany problem czy cel, np. „może moglibyśmy spojrzeć na tę sprawę tak …”
  • Wiązanie – znajdowanie związków między pomysłami lub propozycjami pochodzącymi od różnych członków grupy, np. „to o czym mówił wcześniej Tomek i to co Ty teraz mówisz, to dwa różne podejścia do tej samej sprawy …”
  • Porządkowanie – wyjaśnienie lub porządkowanie pomysłów wysuwanych przez innych członków grup, np. „czy chodzi ci o to, że …”
  • Ponaglanie – ponaglanie grupy do działania lub podejmowania decyzji, pobudzenie do większej efektywności, np. „przez ostatnie pół godziny zapoznaliśmy się z różnymi punktami widzenia. Teraz nadszedł czas na podjęcie decyzji.”
  • Udzielanie informacji – np. „według mnie…”, „słyszałem, że …”, „czytałem …”
  • Szukanie informacji – np. „czy ktoś wie…”
  • Wyrażanie opinii – np. „myślę, że…”
  • Pytanie o opinię – np. „co o tym sądzisz …”

 Zachowania wspierające kontakty pomiędzy ludźmi.

  •  Zachęcanie – okazywanie ciepła i zrozumienia, np. „Asiu, wydaje mi się, że jest to dla Ciebie ważne. Przedstawiłaś kilka świetnych pomysłów.”
  • Godzenie – próby łagodzenia sytuacji konfliktowych, np. „nie sądzę, żeby było to adresowane do kogoś osobiście.”
  • Obserwowanie – dzielenie się obserwacjami o funkcjonowaniu grupy, próby poprawy stosunków w grupie, np. „Zdaje się, że grupa jest w tym miejscu podzielona.”
  • Nawiązanie komunikacji – troska o udział wszystkich, zachęcanie biernych członków grupy do aktywności, np. „Robert, co Ty o tym sądzisz?”
  • Przypomnienie reguł – podkreślanie reguł i celów grupowych, aby zwiększyć efektywność pracy w grupie, np. „nie mówmy wszyscy na raz”
  • Wspieranie – akceptacja oraz wspieranie pomysłów i zachowań innych osób, np. „zgadzam się z tym.”
  • Łagodzenie napięć – łagodzenie napięć przez mądre stosowanie humoru.

Bariery w komunikacji.

  •  Różnica poglądów
  • Różne stany emocjonalne
  • Gniew
  • Zazdrość
  • Strach
  • Brak zaufania do partnera
  • Zła interpretacja
  • Oskarżanie i osądzanie
  • Narzucanie własnego zdania
  • Proroctwo
  • Krytykowanie
  • Stereotypy

Zachowania utrudniające efektywne funkcjonowanie w grupie.

  •  Agresja – usilne forsowanie własnego punktu widzenia, przeciwstawianie się, atakowanie innych.
  • Zależność – identyfikacja z silnymi osobowościami, niechęć do zajmowania własnego stanowiska.
  • Dominacja – dążenie do uzyskania władzy lub przewagi, próby kontrolowania bądź manipulowania innymi.
  • Blokowanie – nadmierny upór, bezsensowne sprzeczanie się, powracanie do kwestii już rozwiązanych.
  • Szukanie współczucia – dążenie do pozyskania współczucia przez wyrażanie poczucia zagrożenia lub niskiej własnej wartości.

Blokady komunikacyjne (T. Gordon)

  1.  Nakazywanie, komenderowanie, polecanie, np. „przestań się użalać i weź się do roboty”.
  2. Ostrzeganie, groźba, np. „jeżeli nie będziesz dużo pracował, nie masz co marzyć o awansie w tej firmie”.
  3. Moralizowanie, głoszenie kazań, np. „wiesz dobrze, że z chwilą, gdy przychodzisz do pracy twoim zadaniem jest działanie”.
  4. Doradzanie, sugerowanie, proponowanie rozwiązań, np. „musisz lepiej zaprogramować sobie dzień. Wówczas uda ci się wszystko wykonać”.
  5. Pouczanie, robienie wykładu, dostarczanie argumentów, np. „przyjrzyjmy się faktom. Pamiętaj, że do końca miesiąca pozostało 12 dni i tyle tylko ci zostało na wykonanie tego zadania”.
  6. Osądzanie, krytykowanie, dezaprobata, np. „jesteś po prostu leniwy, albo lubisz odkładać wszystko na ostatnią chwilę”
  7. Obrzucanie wyzwiskami, wyśmiewanie, ośmieszanie, np. „zachowujesz się jak małolat, a nie jak kandydat na handlowca”
  8. Interpretowanie, analizowanie, diagnozowanie, np. „starasz się po prostu wykręcić od wykonania tego zadania”.
  9. Chwalenie, aprobowanie, np. „jesteś naprawdę bardzo zdolnym młodym człowiekiem. Jestem przekonany, że dasz sobie z tym radę”.
  10. Uspokajanie, okazywanie współczucia, pocieszanie, np. „nie jesteś jedyny, który to przeżywa. Ja miałem takie same problemy z trudnymi zadaniami”.
  11. Wypytywanie, krzyżowy ogień pytań, np. „czy uważasz, że zadanie jest za trudne? Ile czasu mu już poświęciłeś? Ile godzin dziennie na to poświęcasz?”
  12. Odwracanie uwagi, dowcipkowanie, zabawianie, np. „porozmawiajmy o czymś przyjemniejszym. Teraz nie czas o tym mówić. Wydaje mi się, że ktoś wstał dziś lewą nogą”.

 

Komunikacja to nie tylko przekaz werbalny, ale również słuchanie i słyszenie. I tym wyrazem komunikacji zajmiemy się już za tydzień.

Ps. Jeśli w Twojej firmie brakuje zdrowej komunikacji możesz mnie do niej zaprosić. Przyjadę, poćwiczymy, wyjadę a Wy swoją komunikację poprawicie.

Tym czasem przesyłam Ci uściski i życzę cudnego tygodnia

Sylwia 😊

 

Jak uwierzyć w siebie?

Jak uwierzyć w siebie?

Opowieść o Pięknej, Brzyduli i Wędrowcu

Na początku padło słowo „Jaka ona piękna. Załóżcie jej na dłoń kokardkę czerwoną, by nikt nie rzucił na nią uroku”. Zachwyt Piękną nie miał końca. Mijał dzień za dniem, Piękna rosła wraz ze swoim pięknem i poczuciem wyjątkowości. Za każdym razem, gdy patrzyła w lustro, powtarzała słowa „jaka ja piękna jestem”. W ten sposób jej dzień stawał się idealistyczny wyjątkowy, pełen wrażeń i mocy. Karmiąc się swym pięknem wydawała owoce nadludzkiej mocy i siły. Wierzyła, że nie ma rzeczy niemożliwych do zrealizowania. Jej wiara przewyższała wszelkie realne możliwości. Była tak realna i namacalna, że nic nie było w stanie zaszkodzić jej wykonaniu. Kiedy Piękna podrosła na tyle, by spojrzeć na siebie oczami uczciwości,  spojrzała ponownie w lustro i powiedziała „naprawdę jestem piękna” i dzięki tej wierze zaczęła lśnić jak diament. Podejmowała kolejne wyzwania.

Zmotywowana do zwiększenia swego zaangażowania w błyszczeniu i stawaniu na podium Piękna podążała w poszukiwaniu szczęścia. Co rozumiała pod pojęciem „błyszczeć i być podziwianą, to słyszeć każdego dnia „jaka piękna jesteś”. Otrzymywać karmę, którą dostawała, gdy była mała. Wierzyć w rzeczy niewidzialne, wierzyć, że to, co inni o niej mówią jest prawdą, wierzyć, że sama wierzy, że ta prawda o jej pięknie jest naprawę prawdą. Tylko w ten sposób Piękna uznawała, że jest naprawdę coś warta, że jej wartość jest wysoka i pozwala jej zyskać grono przyjaciół, stawać w pozycji lidera i zgrywać bohatera. Bohatera, który tańczy na scenie i oczekuje oklasków. Im większe oklaski, tym większe stawało się jej poczucie własnej wartości, z czego wyrastała jeszcze większa wiara, że może jeszcze więcej i lepiej. Lata mijały a w życiu Pięknej nie zachodziły zmiany. Szczęśliwa w swym szczęściu nie podejrzewała, że mogą nastąpić radykalne zmiany. Wierzyła w siebie, w swą wartość i wyjątkowość, co wpływało również na wiarę w ludzi i zwycięstwo w każdym podjętym przedsięwzięciu. W tym okresie swego życiu na pytanie, „czym jest wiara?”. Piękna nie do końca potrafiła określić znaczenie i źródło, z którego ona wypływa. Na pytanie „skąd w tobie wysokie poczucie własnej wartości?” również miała problem, by jasno sprecyzować. Utożsamiała je z wyrastaniem w przeświadczeniu, że jest podziwiana i kochana, zauważana i  doceniania. I nagle stało się to, co miało się stać. Nadszedł dzień konfrontacji Pięknej z jej wysokim poczuciem własnej wartości i wiary w to, że może osiągnąć sukces w każdej dziedzinie życia, albo przynajmniej w tej, do której w tym momencie podąża. Dzień ten przekreślił Pięknej obraz wiary a poczucie własnej wartości zmalało do zera i z bohatera, tancerza pragnącego tańczyć na scenie, Piękna zapragnęła zejść ze sceny i już nigdy na nią nie patrzeć. W owym dniu pojawił się w życiu Pięknej złodziej, oszust, który zanucił Pięknej słowa „jesteś nic nie warta, pusta, próżna i za głupia, by osiągnąć to, za czym tak gonisz. Biegasz jak pies za własnym ogonem, który się kręci bo sam nie wie czego chce”. Słowa te wywarły na Pięknej tak silne poczucie wiary, że przyjęła je za pewnik i uznała, że to, co budowała do tej pory było iluzją. Złodziej przychodził do Pięknej każdego dnia i siał niewiarę w jej wiarę, co powodowało, że Piękna przestała wierzyć w swoje Piękno i w moc a zaczęła wierzyć w swoją słabość, beznadzieję i poczucie klęski. Zaczęła uważnie przyglądać się swojej siostrze zwanej „Brzydula”.

Kiedy Brzydula pojawiła się na świecie pierwsze co usłyszała to słowa „jaka ona brzydka jest”. Lamentowali rodzice; „co my zrobimy, jak my ją wychowamy”. Wściekli się na los i siebie nawzajem. Karmili Brzydulę słowami „nic z ciebie nie będzie. Do niczego się nie nadajesz. Nic nie osiągniesz. Spójrz na swoją siostrę jaka ona piękna, a ty …”.

Brzydula zamykała się w swoim pokoju, płakała do poduszki i rozmawiała ze swoją wiarą w sposób niewierzący „po co ja się urodziłam. Nikt mnie nie kocha. Jestem beznadziejna, do niczego się nie nadaję. Na pewno na studia się nie dostanę i nic w życiu nie osiągnę. Jestem za głupia …”. Każdy dzień w życiu Brzyduli kończył się wiarą w jej niewiarę. Miała tak silną wiarę, że nic nie osiągnie i nic jej się nie uda, że faktycznie we wszystkim co robiła odnosiła porażki. Ludzie ją krytykowali, co również potęgowało jej niskie poczucie własnej wartość i wiarę w porażkę. Pojawienie się w życiu Brzyduli Wróżki przemawiającej „uwierz w siebie, w to, że możesz osiągnąć więcej niż myślisz” powodowało w jej sercu rozdwojenie jaźni. Ból i krzyk. Myśli i pytania „w co teraz wierzyć”. Brak odpowiedzi jeszcze bardziej pogrążał Brzydulę w niepewności i poczuciu porażki. Słowa Wróżki w płaczu i z żalu wyrzuciła ze swego życia i dalej podążała za swoim przeświadczeniem ułomności i niezdolności. Żyjąc w narzekaniu i dołowaniu się uśmiercała swoje życie za życia.

Można by było w tym momencie zamknąć rozdział życia w poczuciu własnej wartości i wiary jakże skrajnej pomiędzy Piękną a Brzydulą. Jednak na drodze sióstr pojawiła się postać zwana Wędrowcem. Opowiedziała siostrom o swoim życiu, o dorastaniu pomiędzy dwoma biegunami. Pokazała obraz Bohatera i jego koniec oraz obraz Bidula i jego koniec. Siostry wpatrzone w Wędrowca czuły dotyk ciepła i pokoju. Pragnęły przyjąć każde słowo, które do nich mówi. Nie chciały stracić najdrobniejszego elementu, najmniejszej cząstki zdania, wyrazu. Były tak pochłonięte, że każde wypowiedziane słowo notowały w swoich komórkach, umyśle i sercu. Oto co siostry usłyszały od Wędrowca.

Moje kochane siostrzyczki każda z was doświadczyła w swoim życiu różnych doświadczeń, lepszych i gorszych. Przyjmując je weszłyście w pewnego rodzaju rolę i te role odgrywałyście każdego dnia w swoim życiu. Ty Piękna uznałaś i uwierzyłaś, że jesteś piękna i że możesz dzięki swojemu pięknu osiągnąć więcej niż twoja siostra Brzudula. Natomiast ty Brzudulo uwierzyłaś, że jesteś do niczego i przez to, że jesteś gorsza od swojej siostry nic nie osiągniesz. Zarówno jedna jak i druga miałyście silną wiarę. Piękna wierzyła w to, że może osiągnąć wszystko, Brzydula uwierzyła, że nie nic osiągnie. Piękna wyrastała w wysokim poczuciu własnej wartości, Brzydula w niskim poczuciu własnej wartości. Obie zmagałyście się z pojęciem i  stosowaniem w swoim życiu prawdziwej wiary. Chcąc wam pomóc opowiem wam swoje życie i jak doszłam do miejsca Wędrowca.

Dawna, dawno temu, kiedy was jeszcze nie było na świecie wraz ze swoim Ojcem ustaliłam, że wychowam swoje dzieci w zdrowym poczuciu własnej wartości i pokażę czym jest prawdziwa wiara. Aby to uczynić sama musiałam doświadczać na własnej skórze różnych zdarzeń, czasami nieprzyjemnych, czasami bardzo miłych. Jednak zawsze wiedziałam po co to robię i dla kogo to robię. Robiłam to dla siebie i między innymi dla was moje drogie siostry. Chciałam doświadczyć każdej trudnej sytuacji, by wiedzieć jak je przeżyć, zmierzyć się z nimi i wyjść w poczuciu, że nikogo nie uraziłam ale i sama nie doznałam uszczerbku. W ten sposób dorastałam w zdrowym poczuciu własnej wartości z wiarą, że osiągnę spokój, radość, harmonię i pojednanie a moje relacje z ludźmi uwieńczę sukcesem podróżując razem z nimi. Pewnie ciekawe jesteście, co to były za trudne chwile. Otóż pojawiali się przy mnie ludzie, którzy mnie oceniali, krytykowali, oskarżali o to, że jestem fałszywa i, że nie jestem prawdziwa. Próbowali mnie słowami oceniającymi, krytykującymi zniszczyć, odebrać moją tożsamość i zdrowy sposób myślenia. Zabrać mi moją wiarę, że mogę osiągnąć sukces i dotrwać do końca osiągając cel, do którego zostałam przeznaczona. Liczyli, że się poddam, że zagram rolę Biduli. Byli też tacy, którzy twierdzili, że świat leży u mych stóp i mogę uczynić wszystko, skakać z gór, zamieniać kamień w chleb licząc, że w ten sposób stanę się Bohaterem. Znając swoją tożsamość nie stałam się ani Bohaterem ani Bidulą. Od zawsze byłam Wędrowcem, który … i tutaj wyjawię wam tajemnicę mojej postawy. Widząc ludzi, którzy mnie atakowali, oceniali, krytykowali, niszczyli słowami, czynami, uznałam, że muszą być mocno zagubieni, skrzywdzeni przez los i teraz odgrywają się na mnie może w sposób świadomy, może nie świadomy, tak, czy inaczej czynią to. Wiedziałam, że w tym momencie jedyne co mogę zrobić, to przebaczyć im, bo sami nie wiedzą co czynią. Tak zrobiłam. Przebaczyłam. Nie nosiłam do nikogo żalu. Nie umniejszałam ani sobie, ani tym, co mnie atakowali. W ten sposób rosło we mnie zdrowe poczucie własnej wartości. Wiedziałam, że moje przebaczenie ich nie zmieni, ale odmieni moją postawę i patrzenie na ludzi i siebie. Wiedziałam, że w każdej chwili mogą mnie kolejny raz zranić, dlatego nie uzależniałam swojego życia od nich. Co nie oznacza, że nie budowałam relacji. Kocham ludzi i uwielbiam z nimi rozmawiać i tworzyć ciekawe dzieła. Jednak świadomość, że każdy z nas mógł doświadczyć trudnych momentów i ran, które się nie zagoiły i dają o sobie znać, pozwala mi patrzeć na ludzi sercem przychylności, współczucia i akceptacji. Akceptuję siebie taką jaka jestem i ludzi tacy, jakimi są. Czasami biorę coś od ludzi, doświadczając ich dobroci, a czasami sama daję to, co mam najlepszego; swój czas, swoje finanse, prezenty, dobre słowo, czuły dotyk i zwyczajnie pomagam na różne sposoby. Dzięki temu, nie tracę swojego zdrowego poczucia własnej wartości. Nie tracę również wiary, że w zgodzie z samą sobą i w zgodzie z innymi ludźmi osiągnę swój cel. Obie znajdujecie się w skrajnie różnych od siebie biegunach, ale zarówno jedna jak i druga musi wyjść z roli, którą teraz odgrywa i wejść w moją pozycję. Rolę wędrowca, który pozwoli wam budować zdrowe poczucie własnej wartości i prawdziwą wiarę. Pewnie ciekawe jesteście, jak to uczynić. Zdradzę wam tajemnicę.

Po pierwsze. Zastanówcie się, w którym momencie waszego życia pojawiła się po raz pierwszy myśl budująca lub niszcząca.

Po drugie. Kto stoi za przyczyną waszych myśli.

Po trzecie. W jakich okolicznościach została ta myśl w waszej głowie zasiana.

Po czwarte. Na jakiej podstawie przyjęłyście ją za czynnik prawdy.

Po piąte. Zwizualizujcie jak potoczyło się wasze życie przez tę jedną myśl.

Po szóste. Jakie korzyści a jakie straty osiągnęłyście przez tę myśl.

Po siódme. Kogo oskarżacie za brak wiary i niskie poczucie własnej wartości.

Po ósme. Jesteście gotowe przebaczyć temu komuś, kto sprawił w was te myśli.

Po dziewiąte. Co zamierzacie teraz uczynić?

Po dziesiąte. W co wierzycie?

Jak już wiecie, że ani wysokie ani niskie poczucie własnej wartości nie wzmocni waszą wiarę w sukces a jedynie zdrowe poczucie własnej wartości, czy podejmiecie ryzyko przemiany i wejścia razem ze mną w rolę wędrowca? Jesteście gotowe na zmianę? Wierzę, że podejmiecie słuszną decyzję aby wasza wiara budowała się na fundamencie zdrowego poczucia własnej wartości. Wiedząc, że tylko w zdrowy sposób, w zdrowych relacjach, w zdrowym stylu życia, przez zdrowe słowo, zdrowe uczynki, zdrowe myślenie o sobie i innych ludziach wasza wiara umocni się i poprowadzi was do miejsca zwanego sukcesem. Ze zdrowymi wartościami. Kibicuję wam kochane siostry i duchem zawsze jestem z wami. Wierzcie i przyjmujcie to, co wam teraz daję.

Do zobaczenia następnym razem wasz Wędrowiec 😊

 

Czy można mieć w firmie jeden wspólny cel i całym zespołem go realizować?

Kontynuując temat relacyjności i budowania zintegrowanych zespołów należy zwrócić szczególną uwagę na fakt, co ja robię w tym zespole. Czy do niego pasuję i czy cel, który realizujemy współgra z głosem mojego serca. Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, przyjrzyjmy się samemu Celowi.

Tydzień temu dotknęliśmy ważnego tematu jakim są relacje w biznesie, w rodzinie, czy wśród społeczeństwa, do którego przynależymy jako „jedno ciało”. Tak jak jedno ciało członków ma wiele, tak zespół również składa się z kilku „członków” o różnej osobowości, różnym charakterze, temperamencie, kompetencji, doświadczeń i kwalifikacji. Tak jak jedno ciało składające się z ręki, nogi, szyi, palców, głowy, ust, itd. współgra ze sobą w jednym Celu, mianowicie w celu życia, funkcjonowania tu i teraz. Tak też zespół składający się z optymisty, pesymisty, choleryka, ekstrawertyka, reprezentujących skład jednej drużyny powinien dążyć do jednego wspólnego celu jakim jest …  I w tym miejscu, każdy zespół; czy tworzący skład rodziny, kościoła, firmy, tudzież innych organizacji powinien odpowiedzieć sobie na kilka pytań, by ustalić, czy wyznaczyli ten jeden wspólny cel. Mając świadomość, że gdy brakuje celu, cały zespół się rozprzęga. Czyli każdy członek zespołu podąża we własnym kierunku na oślep. W ten sposób gubi się harmonię i istotę prowadzenia firmy, po czym w pewnym okresie „Jej” życia zwyczajnie zaczyna chorować. Pojawiają się konflikty, nieporozumienia i firma zamiast rosnąć się zwija. Traci klientów, pracowników a jej członkowie tracą siłę do walki.

Drogi Przedsiębiorco, jeżeli doświadczasz w tym momencie tego, o czym piszę, widzisz, że nie odnosicie sukcesów, i właśnie stwierdziłeś, że nie ustaliliście wspólnego celu. W zasadzie wykonujecie czynności na oślep i musisz zmuszać pracowników do pracy, sam przesiadujesz od rana do nocy i mimo tego, efektów brak. To oznacza, że zabrakło dookreślenia wspólnego celu, jasno określonej wizji. Być może Ty sam wiesz, czego oczekujesz od prowadzenia przedsiębiorstwa, masz jakąś wizję, ale nie została ona sprecyzowana, nie skonsultowana z pozostałymi towarzyszami podróży, w której się znajdujesz. Niestety ale ta sytuacja nie pozwoli Ci stwierdzić, czy wartości, którymi Ty się kierujesz współgrają z pozostałą załogą. Czy cel, który określicie będzie pasował wszystkim.

Henry Ford zostawił po sobie pewną ciekawą myśl

 „Spotkać się to początek, zgodzić to postęp; pracować razem to sukces”.

Słowa te żyją we mnie i poruszają się każdego dnia, uświadamiając mi, że bez współpracy nie osiągniemy wyznaczonego Celu a sukces przejdzie nam „koło nosa”. Jeśli zgodzisz się ze mną i moimi przekonaniami pociągnę Cię dalej za sobą przez merytorykę.

Jaką rolę odgrywają jasno określone cele w Przedsiębiorstwie?

  • Stanowią zbiór wzajemnie powiązanych dążeń, aspiracji i zamierzonych efektów o różnym stopniu konkretności.
  • Wskazują zmiany sytuacji, jakie firma zamierza osiągnąć w wyniku planowanych działań.
  • Określają momenty w przyszłości lub czasu, po upłynięciu których zmiany mają wystąpić.

Jak podzielić cele?

  • Strategiczne, gdy dotyczą zamierzeń długofalowych, kosztowych i szczególnie ważnych dla przyszłego rozwoju (3-5 lat).
  • Taktyczne i operacyjne, gdy wyznaczają pole konkretnych zadań i przedsięwzięć, w perspektywie krótszej niż cele strategiczne (1-2 lata taktyczne) 1 rok operacyjne.

Jak określić cele?

  • Cel generalny (nadrzędny, główny), który określa najbardziej ogólne dążenie firmy jako atonomicznej jednostki.
  • Cele szczegółowe (składowe, wspomagające, podrzędne, zadania), które wskazują sposoby (środki) realizacji celu generalnego.

Za co odpowiada cel generalny?

  • Wyznacza kierunki i rodzaje przyszłych działań, priorytetowe z punktu widzenia rozwoju firmy i realizacji założonej misji.
  • Ma charakter jakościowy (niemierzalny).

Za co odpowiada cel szczegółowy?

  • Przyjmuje charakter celów mierzalnych, gdy dotyczą wielkości bądź wzrostu sprzedaży, zwiększenia lub utrzymania udziału w rynku, zysku, zwiększenia udziału produktów w ofercie firmy, itp.
  • Przyjmuje również charakter celów niemierzalnych, które dotyczą zamierzeń trudnych względnie niemożliwych do wyrażenia w sposób mierzalny, np. poprawa jakości obsługi klientów, podniesienie znajomości produktów firmy.

Gdy cele zostaną ustalone należy je wszystkie spisać i ocenić przez wszystkich członków Zespołu. W ten sposób, aby każdy miał prawo ustosunkować się do zamierzeń, wartości i wyznaczonych osiągnięć. Wystarczy, że jedna osoba z całego Zespołu uzna, że zamierzone cele nie współgrają z jej wewnętrznymi przekonaniami istnieje ryzyko, położenia całego Zespołu na łopatki. Dlatego za każdym razem należy brać pod uwagę każdego członka Zespołu, by wiedzieć, że statek, na którym wspólnie płyniecie podczas sztormu nie zatonie. Wszyscy jej członkowie będą zgodnie ze swoimi przeznaczeniem współgrali z pozostałymi członkami.

Dochodzimy do momentu, w którym warto wziąć pod uwagę kolejne elementy całej układanki. Mianowicie ustalenie celów dla poszczególnych pracowników z podziałem na cele: półroczne, kwartalne, miesięczne, tygodniowe, dzienne i na końcu ustalenie planu dnia. Do tego może Ci posłużyć stworzony przeze mnie w naszej firmie dzienniczek tzw. „Droga do sukcesu”.

W kolejnym tygodniu omówimy temat „komunikacji”, coś co mnie kręci najbardziej. Dzisiaj zachęcam Cię do podjęcia małego kroku, mianowicie zwołanie zespołowego spotkania, na którym ustalicie cele zgodnie z  powyższymi wskazówkami.

Ściskam Cię cieplutko i do usłyszenia 😊

Sylwia 606 934 962

Martwy punkt – czy relacje mają wpływ na sprzedaż w firmie

Martwy punkt – czy relacje mają wpływ na sprzedaż w firmie

Pewnie gdybym zatytułowała swój artykuł „jak zwiększyć sprzedaż w firmie”, zaciekawiłabym masę odbiorców i tłum chętnych zechciałby przeczytać i od razu skonsumować tzw. złotą pigułkę. Jednak aż tak dobrze nie będzie. Za to będzie jeszcze lepiej, ponieważ poprowadzę Cię ścieżką, której końcem jest odpowiedź na nasze nurtujące nas pytanie.

Zatem zapraszam Cię do wspólnej wędrówki.

Informuję, że będzie bardzo osobiście i wnikliwie. Jestem osobą na maksa relacyjną, która czerpie ogromną przyjemność bycia wśród ludzi. Fascynuje mnie poznawanie wewnętrznej natury człowieka, w której kryje się tajemnica piękna. Pracuję na etacie na stanowisku Customer Relationships Manager. Mam okazję doświadczać i „dotykać” ludzkich emocji, radości, rozterek, załamania, wypalenia zawodowego i ogrom uczuć, które towarzyszą nam każdego dnia. Uwielbiam obserwować jak komunikują się ludzie. W jaki sposób ze sobą rozmawiają. Ile w tych rozmowach jest uważności, ile empatii a ile udawanych, nieszczerych rozmów i relacji.

Nie jestem pracodawcą, nie zatrudniam nikogo. Jestem zwykłym pracownikiem, który za cel obrał: uczynić z kilku różnych osobowości, z kilku odmiennych temperamentów i charakterów jeden Team, zwany Jednością. Tam, gdzie jedność, tam harmonia, ład i porządek. Gdzie porządek i harmonia, tam spokój i satysfakcja. Gdzie spokój i harmonia, sprzedaż sama się prowadzi dając firmom satysfakcjonujące korzyści.

Przejdźmy zatem do pytania: Czy relacje mają wpływ na sprzedaż w firmie?

Najprościej i najszybciej mogę odpowiedzieć TAK i zakończyć artykuł pozostawiając Ciebie w domyśle. Jednak tego nie zrobię. Uwielbiam dzielić się swoimi doświadczeniami, spostrzeżeniami i wiedzą. Dlatego jeśli masz okazję czerp z niej jak najwięcej 😊

Nie ma znaczenia, w której łodzi płyniesz, jak szybko płyniesz; ale z Kim płyniesz.

Przyjrzyjmy się standardowej rodzinie, w której jest głowa zwana tatą, szyja zwana mamą, ręce i nogi zwane dziećmi. Gdyby porozdzielać te członki ciała, nic nie funkcjonowało by sprawnie. Śmie dodać, że całe ciało pomału by się rozpadało, aż w końcu pewnego szczęśliwego dla tego ciała dnia, w końcu by umarło. Podobnie jest z firmami, w których każdy pracownik jest odrębną częścią ciała, poruszającą się własnym rytmem a szef nie potrafi nad tymi członkami zapanować. Tak jak tata, zwany głową, w której znajdują się usta mówiące i informujące, dające przekaz, w którą stronę ma się obrócić głowa, gdzie nogi mają postawić kroki, ręce unieść daną rzecz. Tak szef będący głową w firmie, powinien panować nad całym ciałem, informując, komunikując, przekazując, nadzorując i prowadząc ciało w kierunku, którym zamierzył i zaplanował. Wszak tylko on znał odpowiedź na pytania: „Po co mi ta firma?” „Czego od niej oczekuję?”, „Dlaczego ją rejestruję?”, „Po co i do czego służą mi pracownicy”, etc.

Możesz teraz stwierdzić, że ładnie napisane a realia życia i prowadzenia biznesu odbiegają od przedstawionego obrazu książkowego. I tu się z Tobą zgodzę. Realia wyglądają inaczej, z wielu powodów. Czasami ręka odmawia posłuszeństwa, czasami noga, innym razem sama głowa pęka z bólu i nie potrafi zapanować nad sobą, a co mówić pozostałymi członkami ciała. Ten chaos, brak komunikacji i współpracy może w skrajnym przypadku doprowadzić wręcz do utraty klientów.

Gdyby zacząć od głowy, o czym powinna pamiętać. O dobrej, zdrowej komunikacji, o uważności słuchania, dbaniu o swój rozwój umysłowy i fizyczny (np. dużo czytać, słuchać wartościowych trenerów, coachów, doradców biznesowych, którzy dają merytoryczną wiedzę, wykonywać ćwiczenia fizyczne, etc.), wdzięczności, relacyjności, empatii, wrażliwości,  etc. Gdy te elementy będą częścią składową głowy, wówczas całe ciało będzie sprawnie funkcjonowało. Z chwilą, gdy głowa znowu zacznie pękać, ręka będzie wiedziała, że musi szybko podać jej tabletkę, a nogi biegiem zaprowadzą ciało w miejsce, gdzie tabletka się znajduje. I całe ciało odetchnie z ulgą, mając świadomość, że jest jednością i zawsze może na siebie liczyć.

Jak jest u Ciebie w firmie, czy w domu? Panuje pełna harmonia. Potrafisz się w zdrowy sposób komunikować? Jeśli tak, to sprzedaż jest tylko dodatkiem do Waszej relacyjności.

Podsumowując i stawiając kropkę nad i warto zadbać w firmie (w domu również) o relacje, bez których żaden fundament się nie ostoi.

Nie martw się nie zostawię Cię bez merytorycznych, konkretnych działań, które możesz wdrożyć chociażby od dzisiaj. Niezależnie, czy masz braki w firmie, czy w domu, wprowadzając te elementy, stworzysz sobie okazję na szczęśliwy związek, czy to z pracownikami, czy członkami rodziny.

Ze względu na bardzo obszerny temat jakim są relacje, pozwoliłam sobie podzielić przekazywanie treści na etapy. Dzisiaj omówimy pojęcie Team.

Zespół jest to grupa osób wykonująca pracę kolektywną, wymagającą wspólnych wysiłków, generująca pozytywną synergię. Zespół to współpracownicy, znajomi przyjaciele, bez których codzienne wyzwania byłyby trudniejsze. Każda osoba z osobna stanowi niesamowitą wartość, wnosi w życie drugiej osoby wiedzę, informacje i kapitał pod różnymi postaciami. Dzieli się swoimi doświadczeniami i udziela porad.  Zespół to szybsze rozwiązanie problemu i szersze spojrzenie na sytuacje kryzysowe. Zespół to Team grający do jednej bramki. Utożsamiający się z produktem, kolegami i firmą.

Jakie korzyści osobiste daje nam przynależność do zespołu?

  • Człowiek jest istotą społeczną, więc działanie w grupie daje mu poczucie przynależności, wsparcie emocjonalne, pomoc, opiekę
  • Większa wiedza, doświadczenie i umiejętności
  • Większa ilość informacji
  • Większa motywacja
  • Mniejszy stres, co uwalnia kreatywność i innowacyjność
  • Zwiększenie świadomości własnych zachowań
  • Zbudowanie własnego pozytywnego wizerunku

Jakie korzyści odnosi firma?

  • Pozytywne postrzeganie przez klientów
  • Zwiększenie wydajności i skuteczności
  • Generowanie większych zysków
  • Zwiększenie rentowności
  • Budowanie dobrego wizerunku firmy

Cechy zintegrowanego zespołu.

  1. Świadomość wspólnego celu
  2. Komunikacja
  3. Asertywność, szacunek
  4. Zaangażowanie w realizacje celu / zadania
  5. Otwartość
  6. Poczucie przynależności do zespołu
  7. Otwarta i szczera wymiana informacji, myśli
  8. Fachowość (wiedza, umiejętności, doświadczenia)
  9. Współpraca
  10. Współodpowiedzialność

Jeden koń nie pociągnie całego zaprzęgu, ale wszyscy razem uniosą cały zaprzęg

W kolejnym tygodniu omówimy temat „świadomość wspólnego celu”. Dzisiaj zachęcam Cię do podjęcia małego kroku, mianowicie zwołanie zespołowego spotkania, na którym omówcie tematy tj.:

  1. Jakie działania wykonują poszczególni pracownicy.
  2. Jakie działania zostaną podjęte w przyszłości.
  3. Co udało Wam się osiągnąć do tej pory.
  4. Co chcecie rozwinąć.
  5. Dlaczego klienci powinni kupować Wasz produkt.
  6. Dlaczego klienci powinni kupować Wasz produkt od Waszej firmy.
  7. Dlaczego klienci mieliby kupować produkt od Ciebie (chodzi o konkretną osobę).
  8. 5-10 najatrakcyjniejszych cech produktu, czy usługi.
  9. Jakie problemy klientów rozwiązujecie.
  10. Jak zamierzacie rozwiązać problem w firmie z brakiem komunikacji, tudzież relacji.

Jeśli dojdziecie do punktu 10 i nie znajdziecie odpowiedzi, wówczas warto zwrócić się do kogoś takiego jak ja. Kto podpowie, doradzi, podejmie się wyzwania by spotkać się z Wami i wspólnie płynąć w jednej łodzi.

Do usłyszenia 😊 Sylwia

 

10 sposobów na nową wersję siebie

10 sposobów na nową wersję siebie

 Dzisiejszy artykuł będzie różnił się od poprzednich nie tyle treścią ile jej przekazem. Do tej pory udzielałam porad i udostępniałam ćwiczenia. Dzisiaj nie chcę doradzać. Dla odmiany, chcę przekazać, jakie poczyniłam kroki, by stać się lepszą wersją mnie samej. Jeśli uznasz te rzeczy za wartościowe, zawsze możesz wdrożyć je w swoje życie i sprawiać, że świat stanie się lepszy i Bóg poczuje się radośniejszy widząc jak Jego dzieci przynoszą niebo na ziemię.

Tak więc zaczynamy. czytaj dalej…

Kogo wychowujesz – Pokora

Kogo wychowujesz – Pokora

Dzień szósty – POKORA

To już ostatni dzień z zakresu wychowania nastolatka. Moim zdaniem dzień najważniejszy a temat najtrudniejszy do „strawienia”. Jest to zarazem koniec i początek. Koniec, nie oznacza, że tych elementów do poprawy komunikacji i budowania relacji nie ma więcej. Jest ich bardzo dużo: cierpliwość, wytrwałość, wyrozumiałość, wiara, nadzieja, odwaga, jak również ustalanie priorytetów, ustalanie celów, planowanie i wypracowanie technik negocjacyjnych, w których wyznaczamy granice.

„To ja, Narcyz się nazywam

Przepraszam i dziękuję – ja tych słów nie używam”

czytaj dalej…

Kogo wychowujesz – Wdzięczność

Kogo wychowujesz – Wdzięczność

Dzień piąty – WDZIĘCZNOŚĆ

Zastanów się przez chwilę, za co podziękowałaś ostatnio swojemu dziecku. Kiedy to miało miejsce. Czy łatwo przechodziło Ci słowo dziękuję przez gardło? Z ogromnym bólem muszę stwierdzić, że przez egoistyczne nastawienie do życia uważamy, że nam się należy, że nie ma za co dziękować, bo przecież posprzątać pokój to jego obowiązek, wynieść śmieci, umyć samochód, pozmywać naczynia, zrobić zakupy itd.; lista ta może się nie kończyć. Nawet jeżeli wszystkie te czynności są obowiązkami, które nasi nastolatkowie mają wykonywać, słowo DZIĘKUJĘ nikomu nic nie ujmuje. Wręcz przeciwnie, łączy, spaja i zachęca do jeszcze większego zaangażowania.

czytaj dalej…

Kogo wychowujesz – Czas

Kogo wychowujesz – Czas

Dzień czwarty – CZAS

Nie teraz nie mam czasu; zaczekaj, teraz nie mogę; nie widzisz, że teraz jestem zajęta? Znane są Ci te słowa? Jak często ich używasz? Czy wiesz, że te komunikaty sygnalizują „nie jesteś dla mnie na tyle ważny, co … (praca, znajomi, mąż, drugie dziecko). Zastanawiałaś się kiedyś dlaczego Twój nastolatek woli przebywać poza domem, dlaczego spotyka się z kumplami, którzy nie stronią od alkoholu i narkotyków? Zastanawiasz się dlaczego sięga po alkohol i inne używki? Jakbym poprosiła Cię o zrobienie tabelki z podziałem na dni (na jeden tydzień), w której wypiszesz liczbę godzin oczywiście z podziałem na dni przebywania z Twoim nastolatkiem – ile godzin wpisałabyś w poniedziałek, ile we wtorek a ile sumując przez cały tydzień? Teraz kolej na drugą tabelkę. Umieszczamy w niej godziny, które Twój nastolatek spędza w towarzystwie znajomych, przy komputerze, komórce. Porównując obie tabelki, która „wygrywa”?

czytaj dalej…

Kogo wychowujesz – doceniać – zauważać

Kogo wychowujesz – doceniać – zauważać

„Ten rysunek jest taki piękny, jesteś taka uzdolniona – moja kochana artystka. Twoja dusza naprawdę jest wrażliwa”. Usłyszałaś od swoich rodziców, że robisz coś dobrze, że masz talent do … Czy teraz kiedy masz przyjemność wychowywać nastolatka powielasz wychowawcze metody swoich rodziców, czy wdrożyłaś swoje własne? Czy w tych wychowawczych metodach znajduje się element doceniania? Pokazujesz swojemu dziecku, że jest dla Ciebie ważny? Czy Twoje dziecko czuje i wie, że jego obecność w domu ma znaczenie. Niezależnie, czy siedzi zamknięte w pokoju, czy z wami przy obiedzie, zapytane czy czuje się ważny i zauważany – co odpowie? Czy odpowie – „nie ma znaczenia, czy jestem czy mnie nie ma, rodzice są tak zajęci, że nie zauważają mnie”. Czy jednak powie „moi rodzice okazują na każdym kroku zainteresowanie mną i czuję się ważny i potrzebny”.

czytaj dalej…

Kogo wychowujesz – afirmowanie

Kogo wychowujesz – afirmowanie

Dzień drugi – AFIRMOWANIE

Jak pięknie wyglądasz,

Jak ładnie pachniesz…

Wciąż mnie zachwycasz.

Jak jestem dumna …

 

Nie musisz być mą kopią.

Nie musisz być przebojowa.

Bądź zawsze sobą, taka pozostań.

Akceptuję Twą inność.

Bo jest wyjątkowa.

Jesteś mym darem.

Niespodzianką każdego dnia.

Tak jesteś inna.

Tak wyjątkowa.

I taką Cię kocham …

czytaj dalej…